Szukasz konkretnej robótki?

W słowach

Resztkowy Paryż (3)

Resztkowy Paryż (3)

Miniony tydzień był udany z wielu powodów, między innymi dlatego, że był kolejnym tygodniem, w którym udało mi się zrobić wszystko, co sobie zaplanowałam. Mam na myśli zajęcia domowe, bo rzeczywistość w pracy mam ogarniętą całkiem przyzwoicie. Praca jednak tak mnie absorbuje, że po powrocie do domu najchętniej wpadłabym w nirvanę. Tak do wieczora. I niechby się wszystko tak samo toczyło obok mnie, bez mojego udziału, a ja tylko siedziałabym sobie na kanapie wyłączywszy słuch i wzrok. I żeby wszystkie lekcje zrobiły się same, i żeby pranie samo się zrobiło, powiesiło i poskładało. A na koniec żebym znalazła się w łóżku otulona kołderką. Tak o! Po prostu. Chociaż… po namyśle stwierdzam, że na tej kanapie wolałabym leżeć ;-)

Mobilizuję się jednak mocno i realizuję zadania zapisane na dany dzień. Nie są to jakieś porażająco spektakularne zadania: a to telefon do stolarza w sprawie maskownicy na cudnej urody rurę giętką kibelkową (okazało się, że ani rozmowa, ani zamawianie maskownicy nie boli), a to wyniesienie półki na strych, która rzekomo miała się nie zmieścić we włazie strychowym (tu – przyznam uczciwie – nieocenioną była pomoc Bartka) – w końcu trzeba mierzyć zamiary na tę resztkę sił, co mi zostaje po powrocie do domu. Krok za krokiem i ogarnianie hankowej przestrzeni zbliża się ku końcowi. I nie ma bata! – trzeba będzie w końcu zabrać się za tę piekielną baletnicę. Zamglę jeszcze trochę, że to nowe firanki, że to nowe zasłonki, że nowa lampka na biurko i może w międzyczasie uda mi się skończyć paryski obrazek.

Póki co, znacząco podciągnęłam robótkę do przodu, co także finalnie wpłynęło na pozytywny odbiór tygodnia. Wszak nie od dziś wiadomo, że krzyżyki działają lepiej niż melissa i valeriana razem wzięte ;-) Pozdrawiam serdecznie :-)

Resztkowy Paryż – kolejny etap
3 Komentarzy 102 wyświetlenia

Podobne wpisy

Resztkowy Paryż (2)

Resztkowy Paryż (2)

Resztkowy Paryż (1)

Resztkowy Paryż (1)

3 Komentarze

  1. Zachwycający ten Paryż :)
    Ja ogarniam pracę i swoje pudełka, dom leży i kwiczy ;) Do dobrze – spacery z psem jeszcze ogarniam, ale tylko dlatego, że MUSZĘ chodzić, żebym na wózku nie zaczęła jeździć, więc to wyższa konieczność… Podziwiam zatem za ogarnięcie! :)

    http://przystanek-klodzko.pl/

    1. Wszystkie zajęcia domowe mają to do siebie, że jeśli nikt ich za Ciebie nie zrobi, to z pewnością poczekają – cierpliwe są ;-) Pracę trzeba ogarniać, bo to nie tylko źródło utrzymania, ale także satysfakcja, no i źródło finansowania naszego hobby. Zdrowie to zawsze priorytet, a pasja to – przynajmniej w moim przypadku – podstawa zachowania równowagi psychicznej. Moim zdaniem masz bardzo sensownie poukładane sprawy zgodnie z Twoimi priorytetami. A ogarnianie życia domowego… kto powiedział, że je ogarniam? :-D Staram się, ale nie mogę powiedzieć, że ogarnęłam.

      1. No właśnie! Priorytety! To najważniejsze :) Reszta nie jest niezbędna do przeżycia i jakoś to wszystko leci :)

Zostaw komentarz

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez stronę plików cookies. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close