Szukasz konkretnej robótki?

W słowach

Powrót do dzieciństwa

Powrót do dzieciństwa

Dzisiejszy wpis rozpoczyna cykl opisujący moje wrażenia z podróży zarówno tych odbywanych samodzielnie, jak i z Rodziną. Zamierzam opisywać to, co zrobiło na mnie wrażenie, co podobało mi się, a także to, czym byłam rozczarowana. Jedno mogę obiecać: będzie subiektywnie :-)

Rozpoczynam „bombą” wyciągniętą ze środka podróży wakacyjnej w sierpniu 2016. Zamiast zwyczajowego leniuchowania, obijania się, leżenia plackiem i ogólnie rzecz biorąc dwutygodniowego wałkonienia się, zafundowałam Rodzinie „tour de Pologne” i to niemal w sensie dosłownym: nie wsiedliśmy wprawdzie na rowery, ale samochód zamieniliśmy na pociągi, komunikację miejską, no i przede wszystkim nogi. Po początkowym „jeżeniu się”, jęczeniach w trakcie, podróż zakończyła się wspólnym wnioskiem: „W przyszłym roku musimy to powtórzyć!”.

Wrażenia, którymi chcę się dziś z Wami podzielić, są raczej ze środka podróży, ale odbiły się na naszym dalszym życiu, a szczególnie na fascynacjach Hani i… cóż… moich chyba trochę też ;-). Na tę atrakcję trafiłam czystym przypadkiem, kiedy Pan Mąż poprosił w pociągu:

Odpal no swojego laptopika i sprawdź, kiedy czynne jest Muzeum Techniki w Pałacu Kultury i Nauki.

No to już wiecie, że akcja będzie się działa w Warszawie :-)

Podróż trochę trwała, więc postanowiłam „pobiegać” po oficjalnej stronie PKiN. Ku mojemu zdziwieniu trafiłam na Muzeum Domków dla Lalek, które wzbudziło w poszczególnych członkach Rodziny różne reakcje: od znudzonego „Nieeeee! Weźcie przestańcie! Ja nie chcę tam iść! Zostawcie mnie w hotelu!” po „Taaaaaak! Ja chcę tam iść! Mamo, mamo, mamo! Pójdziemy tam?! Proszę, proszę, proszę!”. Łatwo się domyślić, który okrzyk należał do kogo, prawda?

Wejście do muzeum nie jest zbytnio wyeksponowane – trzeba wejść na mały dziedziniec nieopodal punktu informacyjnego (od strony Złotych Tarasów). Cena biletu nie jest wygórowana zarówno normalnego jak i ulgowego, ale – uwaga! – polecam zapoznanie się z regulaminem: dzięki pewnemu hasłu dorosły także może kupić bilet ulgowy :-) Już po wejściu do budynku można zobaczyć, czego należy spodziewać się w środku, ale dopiero po przekroczeniu iście magicznego progu człowiek najpierw staje jak wryty, a potem dostaje małpiego rozumu.

Te maciupeńkie kredeczki w małej szkole!

Powrót do dzieciństwa – Muzeum Domków dla Lalek

Ta biżuteria w gablocie w salonie sukien ślubnych!

Powrót do dzieciństwa – Muzeum Domków dla Lalek

Te kanapeczki z kiełbasą i jajko sadzone w domu literata, po którym walają się nieudane próby schwytania Kalliope (a może Erato? – kto co woli)!

Powrót do dzieciństwa – Muzeum Domków dla Lalek

I wiele, wiele innych wspaniałości! To jest nie do opisania! To po prostu trzeba zobaczyć na własne oczy! Zdjęć mam mnóstwo (w muzeum można robić zdjęcia), ale nie będę psuć Wam radości z odkrywania maleńkich cudeniek.

Na dodatek Muzeum organizuje warsztaty dla dzieci, na których uczą jak zrobić różne maleńkie cuda. Koszt warsztatów to 15 zł za ok. 1 godzinę. Na warsztat przychodzą dwie osoby: dziecko z osobą dorosłą, która ma pomagać dziecku (w cenie są materiały na wykonanie jednej rzeczy). Warsztaty odbywały się w poniedziałki i czwartki przed zamknięciem muzeum, a każde zajęcia poświęcone są innemu „dziełku”. Można było zrobić np. retro-walizkę z pudełka od zapałek. My załapałyśmy się na warsztaty z klapków-japonek dla lalki. Czyż nie brzmi zabójczo? ;-)

Jedno jest pewne: Muzeum Domków dla Lalek na pewno znajdzie się na naszej wakacyjnej liście do powtórzenia. Pozdrawiam serdecznie :-)

6 Komentarzy 201 wyświetlenia

Podobne wpisy

6 Komentarze

  1. O matko! Nie miałam pojęcia o tej części. Koniecznie muszę to zobaczyć. Zaciekawiłaś mnie bardzo.

    1. Bo to naprawdę super miejsce! Prawdziwie magiczne :) Zachęcam gorąco do odwiedzenia, jak tylko będziesz miała okazję.

  2. A ja mieszkam tak strasznie daleko i nie pojadę :( Muszę się wziąć za remont swojego domku dla lalek! :)

    1. Tłuczesz się po drogach i bezdrożach w poszukiwaniu wiatraków, a do Warszawy nie zajedziesz?! ;) Najlepiej potraktować wyjazd do Warszawy jako kolejna przygodę: wsiąsć w pociąg i wysiąsć na Centralnym tuż obok PKiN. A swoją drogą Twój domek dla lalek chętnie zobaczyłabym :) Mam nadzieję, że pochwalisz się pracami nad nim :)

  3. Gdzieś w tym muzeum są moje mikroskopijne szydełkowe serwetki :)

    1. No to już wiem, czego będę wypatrywać podczas następnej wizyty w Muzeum :-) A potem będę chwalić się, że znam twórczynię :D

Zostaw komentarz

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez stronę plików cookies. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close