Szukasz konkretnej robótki?

W słowach

Poskramianie natury, czyli mieszczuch w ogrodzie (2)

Poskramianie natury, czyli mieszczuch w ogrodzie (2)

Powszechnie uznaje się, że osoba pracująca w ogrodzie, mająca stały kontakt z naturą jest osobą łagodną, wyrozumiałą i ogólnie rzecz biorąc do rany przyłóż. Nic bardziej mylnego. Na swoim własnym przykładzie zamierzam pokazać, jak praca w przydomowym ogródku wydobyła ze mnie najgorsze cechy. Uwaga: oświadczam, że w toku moich działań nie doznało krzywdy fizycznej żadne zwierzę. Oprócz ślimaków.

Kilka lat temu, gdyby ktoś mnie zapytał, co będzie mi rosło w ogrodzie, odpowiedziałabym, że przede wszystkim trawa, bo to przecież tyko posiać, kosić od czasu do czasu, a poza tym samo rośnie.

O jakże się myliłam!

Po wykonaniu drenażu (czyli odprowadzeniu wody z działki), gdy już zasypali mi wszystkie rowy, w których położone zostały rury, gdy usunięta została stara darń, gdy przywieziono trzy albo cztery (już nawet nie pamiętam ile) wywrotki ziemi, gdy już ubito tę ziemię specjalnym urządzeniem, a na koniec gdy posiano specjalną (!) mieszankę traw za pomocą – jakżeby inaczej – specjalnego urządzenia, pomyślałam z ulgą: „Koniec!”.

O jakże się myliłam!

Wraz z rozwojem trawiastej sytuacji dowiadywałam się różnych ciekawych rzeczy, np.

  • czym się różni aeracja od wertykulacji i że oczywiście do obu tych czynności trzeba mieć specjalne (znowu!) urządzenie,
  • co to jest mulczowanie i jak obsługiwać podkaszarkę,
  • że trawnik trzeba podlewać,
  • że istnieją specjalne preparaty za chwasty,

i że jak Tato dając mi pół wielkiego wora nawozu mówi:

Co najmniej na dwa razy powinno Ci wystarczyć.

to znaczy, że powinno mi go wystarczyć na CAŁY trawnik chociaż za pierwszym ;-)

Po tych kilku latach zbierania doświadczeń stwierdzam, że – owszem – trawa sama rośnie, tylko za nic nie chce wyglądać jak ta z okładek magazynów ogrodniczych. Albo chociaż jak u sąsiada. Skąd on ma tyle czasu, żeby tak chuchać na ten trawnik?! – czyż nie wspominałam, że ogródek wydobywa ze mnie najgorsze cechy? ;-)

Serdecznie pozdrawiam

właścicielka nie-doskonałego trawnika :-)

P. S.

Na zdjęciu wdzięki swe prezentują moje tulipany, które niezwykle mnie zaskoczyły tym, że w ogóle wyrosły z ziemi – myślałam, że sroki je zeżarły.

1 Komentarz 66 wyświetlenia

Podobne wpisy

Lepiej niż mama

Lepiej niż mama

Damskie zabawki

Damskie zabawki

1 Komentarz

  1. Trawnik mamy na większości powierzchni ogrodu już 20 lat – po prostu kosimy go co dwa tygodnie i jest ok – nawet nie słyszałam o połowie tego, co piszesz :) Nie przesadzacie aby? ;)

Zostaw komentarz

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez stronę plików cookies. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close