Szukasz konkretnej robótki?

W słowach

O mężczyznach i przyjęciach urodzinowych

O mężczyznach i przyjęciach urodzinowych

Pierwotnie zaplanowałam sobie, że dzisiejszy wpis będzie traktować o Dniu Mężczyzny, bo właśnie dzisiaj jest ich Święto (10 marca). Nawet zaplanowałam sobie, że przytoczę wnioski z rozmowy z Synem, bo szczerze byłam ciekawa, co z tej rozmowy wyniknie. Zadałam mu pytanie:

Synku, czy jesteś jeszcze chłopakiem, czy już mężczyzną?

Przyznam się, że oczekiwałam raczej odpowiedzi w stylu „to zależy czy jest Dzień Chłopaka, czy Dzień Mężczyzny”, a usłyszałam po długiej chwili namysłu pełne wahania:

Nie wiem.

Tematu nie drążyłam, bo wiek nastoletni ma swoje prawa, a i dość świadoma i pełna szczerości odpowiedź nieco mnie zaskoczyła. No i szlag trafił mój planowany wpis.

Życie jednak niesie różne niespodzianki dostarczające wielu przemyśleń i choć impreza z okazji 9-tych urodzin Hani zaskoczeniem nie była, to poczynione obserwacje skłoniły mnie do przeanalizowania swoich wcześniejszych wniosków na temat przyjęć urodzinowych.

Dla przypomnienia: niemal 8 lat temu (wiem – dawno – sama jestem tym zaskoczona) opisałam tutaj swoje wnioski z organizowania domówki dla 6-latków. Potem zorganizowałam jeszcze trzy imprezy urodzinowe w domu (jedna bartkowa i dwie hankowe) i po ostatniej (hankowej) imprezie stwierdziłam, że stado bab jest jeszcze gorsze niż stado chłopaków, że mam serdecznie dość i że żadna siła mnie nie zmusi, abym kolejne urodziny wyprawiła w domu.

Trzymając się tej zasady odpowiednio wcześniej dokonałam rezerwacji w stosownej instytucji nazwanej wdzięcznie przez Bartka „bachorownią”, a na utyskiwania Bartka, że wydaję forsę na imprezę dla Hanki zapytałam go, czy w takim razie woli, abym zaoszczędziła te pieniądze i urządziła party w domu. Przyznać się muszę, że zagrałam va banque i tylko modliłam się, aby Bartek przypadkiem nie odpowiedział twierdząco. Na szczęście mój syn ma świetną wyobraźnię i szybko zaprzestał zgłaszania następnych pretensji w tym zakresie.

Największym kosztem całej imprezy było wynajęcie imprezowni i – jak już przemnożyłam sobie stawkę za dziecko razy liczbę gości, których „koniecznie, mamo, muszę zaprosić” – zaczęłam się wahać, czy aby na pewno dobrze zrobiłam organizując imprezę poza domem. W chwili, kiedy ze zgrozą obserwowałam jak szarańcza skrzyżowana ze stadem małp zwana dziećmi wbiega z entuzjazmem na wynajęty plac zabaw, jedyną moją myślą było: „Boziu słodka! Dzięki Ci, że to nie dzieje się u mnie w domu!”. Moja rola ograniczała się do pocieszania, gdy starł się naskórek z jakiejś kończyny (2 sztuki), pokrojenia tortu i ciągłego dolewania picia.

Po ponownym przeczytaniu swoich wniosków sprzed niemal 8 lat stwierdzam, że niektóre z nich nic nie straciły na swojej aktualności:

  1. nadal jedzenie (niemal wszystkie przyniesione wiktuały musiałam zabrać z powrotem do domu) nie jest tak ważne jak picie, które bezustannie dolewałam do kubków,
  2. nadal tort służy głównie jako nośnik świeczek i sporo dzieci z zasady nie chce go jeść (włączając w to Jubilatkę),
  3. nadal ciągle jest za mało kubków mimo ich podpisywania,
  4. zawsze znajdzie się dziecko, które w tym momencie chce robić zupełnie coś innego niż reszta (np. zdrzemnąć się),
  5. i nadal ostatnie pół godziny wlecze się, jak rozciągnięta do granic możliwości guma ;-)

Imprezę przeżyłam, a po kwietniowej imprezie (urodziny Bartka) będę miała spokój do następnego roku. Na szczęście impreza nastolatkowa rządzi się innymi regułami i toczyć się będzie za zamkniętymi drzwiami pokoju Jubilata (przynajmniej tak było w ubiegłym roku). Tylko w żarcie trzeba będzie zainwestować więcej funduszy i wysiłku – bo to wybredne towarzystwo jest ;-) Pozdrawiam po-imprezowo :-)

0 Komentarzy 136 wyświetlenia

Podobne wpisy

Zostaw komentarz

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez stronę plików cookies. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close