Szukasz konkretnej robótki?

W słowach

Moje słabości

Moje słabości

Słabości – któż ich nie ma? Ja mam ich całe mnóstwo i sądzę, że zanim dobrnęlibyście do końca wyliczanki, znudzeni zamknęlibyście okno przeglądarki. Choć może niekoniecznie, bo przecież nie od dziś wiadomo, że człowiek czuje się lepiej, jeśli wie, że nie jest w swych słabościach osamotniony, a zwłaszcza gdy jego akurat ten problem nie dotyczy. Słowem fajnie jest, jeśli się wie, że inni mają w życiu gorzej. I choć jest to dosyć niskie, to czasami dopiero wtedy dociera, jak bardzo nie docenia się tego, co się ma.

To że moją słabością jest zbieranie hafciarskich klamotów i kupowanie książek, chyba wszyscy już wiedzą. Słabość, której chcę poświęcić dzisiejszy wpis, wczepiła we mnie swoje pazurki nie wiadomo kiedy. Kiedy dotarło do mnie w popularnym markecie, że w sumie cena, jaką mi przyjdzie zapłacić za ten gadżecik, nie ma większego znaczenia, że nie ma też znaczenia, co jest w środku, bo ważne w tym momencie stało się samo posiadanie… puszki… cóż… wtedy na ratunek było już za późno.

Po powrocie do domu zaczęłam przeglądać swoje puszkowe zasoby plasujące się w strefie retropodobnych utensyliów. Co gorsza okazało się, że część stoi niewykorzystana, pieszcząc ino oczy swym pięknem i rozpalając chęć do posiadania ich w większej ilości. Ponieważ swoich apetytów w zakresie zwiększania ilości wspomnianych przedmiotów nie zamierzam ograniczać, to niedługo zapuszkuję w domu wszystko niezależnie od tego czy trzeba, czy nie ;-)

Swoje zbiory mogę podzielić na dwie zasadnicze grupy: kuchenne i niekuchenne. Osobną kategorię stanowią puszki, których opróżnienie wiązało się z wielkim poświęceniem. Czymże jest bowiem wchłonięcie połowy kilograma ciasteczek (skądinąd bardzo smacznych) i narażenie się na dodatkowe kilogramy idące w okolice bioder, jak nie heroizmem w imię posiadania puszki?  A ja się pytam: dlaczego nie w cycki?! Doprawdy życie nas, kobiet, nie rozpieszcza…

Pozdrawiam serdecznie :-)

1 Komentarz 96 wyświetlenia

Podobne wpisy

Senior

Senior

1 Komentarz

  1. Mnie idzie w cycki. Tak wszystkim mówię. I tego się trzymam :))
    A co do Twoje słabości. To też tak mam. Ja akurat poszłam w drób. Szklany drób. W pewnym momencie okazało się, że mam parę ładnych stówek na parapecie. Albo i więcej. A zaczęło się od jednej białej kury. A potem była kolejna, kolejna. I kolejna. A potem zrobiła się na nie moda i doszłam do wniosku, że aż tak mi na nich nie zależy, żeby dawać 3 czy 5 stówek za wyjątkowo rzadki okaz. Moda minie, ceny spadną, a ja sobie uzupełnię kolekcję. Na to akurat mam czas. Puszki rewelacja! Nawet nie wiedziałam, że takie cuda robią. Lodówka genialna.
    margoinitka.pl

Zostaw komentarz

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez stronę plików cookies. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close